Jakiś czas temu przeszła mi przez głowę myśl o starcie z Biegu Niepodległości w warszawie, rozważając jednak różne opcje zdecydowaliśmy na spokojne dzień w gronie rodzinnym. Wybraliśmy się zatem do Łodzi do moich rodziców. Przepiękna pogoda zdopingowała nas do pobiegania po Łodzi. Celem była Manufaktura. Miał być to bieg na około 10 kilometrów i taki właśnie był, lecz do manufaktury nie dotarliśmy, po drodze na naszej trasie był Park Julianowski. No właśnie - piękna pogoda jesień, kolorowe liście i wiewiórki skutecznie zatrzymały nas na dłużej. Zrobiliśmy zatem kilka kółek po parku, trochę pospacerowaliśmy i potruchtaliśmy do domu. Takie właśnie było leciutkie rozbieganie po prawie dwóch tygodniach przerwy w bieganiu i tak wyglądało nasze prywatne uczczenie dnia Niepodległości, bo czy trzeba stawać w szeregu, czy trzeba się deklarować, przebierać i opowiadać po którejś ze stron by świętować niepodległość, patyjotyzm i narodowe wartości?
P.S.
Patrząc w telewizor ogarnia mnie smutek, że to co winni jesteśmy czcić, świętować mylimy z paleniem rac, rzucaniem kamieniami, wyzwiskami i wzajemnymi obelgami...
Mam cukrzycę typu 1 i po rocznym przygotowaniu chcę pobiec w maratonie. Biegać jednak warto niezależnie od wszystkiego. To wspaniała zabawa, która niesie za sobą znakomite samopoczucie i kondycje. Wstań i zacznij biegać razem ze mną. To nic trudnego, a może niebawem spotkamy się na trasie jakiegoś biegu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święto niepodległości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święto niepodległości. Pokaż wszystkie posty
Subskrybuj:
Posty (Atom)